Już kolejny miesiąc przestawione są dwa zegary: pogodowy i biologiczny. Nam oczywiście doskwiera pogodowy, a rybom biologiczny. Zawdzięczamy to zwariowanej zimie.
Kilka dni temu byłem nad wodą, moczyłem kijka i okazało się, że rybki biorą. Rozkręcają się w środku dnia. Ile dni z rzędu żerują nie wiem, byłem tylko 2 na przestrzeni 3 kolejnych dni tygodnia.

Tym razem zabrałem spinning i wylądowałem na niewielkim jeziorku, osłoniętym od wiatru. Ostatnio nieźle u mnie wiało, więc spławik odległościowy odpadał, a szkoda bo ruszyły się płotki.
Rzeki są w kiepskim stanie z powodu podniesionej wody, tragedia. Trzeba cierpliwie czekać. Z drugiej strony wyższa woda przysłuży się rybom. Ludzie bez mózgu i serca nie poranią i nie wyszarpią z dnia na dzień głupiejących szczupaków – ta „głupota” to po prostu nadchodzące gody i szczupaki są wyjątkowo nieostrożne. Musimy je chronić każdym sposobem.
Trafiłem na okonie
Szczerze mówiąc nie bardzo liczyłem na sukces. Spakowałem przynęty z myślą o okoniach, łowionych zwłaszcza delikatnie, również z udziałem troka bocznego. Na wędkę przeznaczyłem 3-metrowe wędzisko z super czułą szczytóweczką, dwie spinningowe żyłki o średnicach 0,14 i 0,16 mm, kilkanaście podłużnych ciężarków do troka w przedziale wagowym od 3 do 8 gramów, agrafki, krętliki, szczypce do wypinania i krótki muchowy podbierak z miękką siateczką. Na wszelki wypadek wrzuciłem do samochodu śpiochy neoprenowe. Znam to jeziorko dobrze i wiem, z której strony mogę wejść i brodzić dość daleko w głąb, oczywiście bezpiecznie. Gdy jestem bardzo napalony na ryby, to zabieram kijaszek z bardzo krótkim dolnikiem i włażę prawie po pachy. Stamtąd przy sprzyjającym wietrze mogę dorzucić cięższą obrotówką na stok, a raczej rant - ostry i głęboki. Ma on długość ok. 30 metrów i zawsze tam stoją okoniska. (Ha! Z ich apetytem bywa różnie). Ale nie zawsze mogę tam łowić, bo w tym jeziorku woda często zmienia swój poziom, niwecząc tym moje możliwości.
Do przywiązania na końcu żyłki przeznaczyłem kilka obrotówek o skrzydełku aglia oraz kilka obrotówek z dołączoną rybką z miękkiego silikonu – bardzo łowny tandemik. W pudełku na okonie najwięcej mam właśnie tandemików, głównie z gumową rybką i paletką obrotówki. Bardzo je lubię, bo od stycznia używam ich również do łowienia potokowców – spisują się znakomicie. Okonie natomiast biorą toto zdecydowanie i głęboko. Na rynku wybór tych przynęt jest niewielki (dotychczas sprowadzałem), najlepszą ofertę ma Jaxon w serii pod nazwą Holo Refleks Rotus Minnow. Silikonowe rybki uzbrojone są w dwie kotwice, co zdecydowanie poprawia skuteczność zacięcia i pstrągów, i okoni. Na marginesie dodam, że w letnie dni, gdy bolenie zupełnie lekceważą wędkarza i jego wysiłki, właśnie tandemik z silikonową rybką potrafi wyciągnąć cwanego bolenia. Te obrotówki mają dobrą wagę, dlatego dobre są również na duże rzeki
Tylko daleko
W tamte dni woda w jeziorku była zbyt wysoka, nie mogłem dojść do mojej ulubionej miejscówki. Miałem jednak założone neopreny, i dzięki nim obławiałem rozległy blat, graniczący z wypłyceniem i łanem trzcin. Z tego blatu wyciągnąłem 7 okoni. Wspaniałe, w dobrej kondycji, u samic brzuszki okrągłe. Wróciły do wody bez skaleczeń. Przy brzegu też próbowałem, ale nie było tu ryb chętnych do współpracy. Dobrze więc zrobiłem wyposażając się w długi kijek i dalekosiężny zestaw. Do tandemu Jaxona podczepiłem ciężarek 5-gramowy na krótkim troku i dzięki tej kombinacji zarzucałem bardzo daleko. Żyłka 0,16 mm nie przeszkadzała okoniom. Przynętę prowadziłem równym tempem w pół wody, czyli na głębokości ok.150 cm.
Wielkim plusem na łowisku był brak innych wędkarzy, byłem samiuteńki jak palec. Spróbujcie i Wy jutro zajrzeć na łowisko, może nikogo tam nie będzie. Brak innych wędkarzy niewyobrażalnie zwiększa szansę złowienia ryb. Bo przecież one żerują, a zgiełku nikt nie lubi.
PW