Wczoraj przed południem zadzwonił do mnie kolega z krótkim raportem znad wody. Jest zimna, podniesiona, siedzi z batem na ujściu niewielkiego dopływu i łowi płocie, krąpie i klonki, a ptaszki śpiewają jak wczesną wiosną. Jego brat dzień wcześniej był na zb. zaporowym i również łowił białą rybę, a w tym ładne leszcze. No masz, pomyślałem, wszyscy łowią a ja siedzę w domu. Skutek tych informacji był łatwy do przewidzenia – dzisiaj od wczesnego ranka łowiłem i ja.
Byłem na zbiorniku, gdzie jest dość dużo białej ryby. Połowiłem jej ładnie plus karpik (nieziemsko mocny). Są w dobrej kondycji i będzie z tych ryb pociecha przez najbliższe lata. Oczywiście pod warunkiem, że inni również będą uwalniać zdrowe złowione sztuki.
Łowiłem bardzo delikatnym pickerem, c.w. do 40 g. Świetna zabawa, miałem słońce za plecami, karpie gdzieniegdzie wyskakiwały ponad taflę. Rzeczywiście, gdzieś wysoko w powietrzu wisi wiosna.
Zanętę firmową na płocie użyłem bez specjalnych dodatków i bajerów, dodałem jedynie kwaterkę pinki na 2 kg zanęty. Po prostu chciałem się trochę przewietrzyć. Usiadłem na płytszej wodzie, jak to na wiosenną porę przystało. Niedaleko mnie rozłożyło się kilku karpiarzy, amatorzy a jednak wyciągnęli 2 karpie o łącznej wadze 4,65 kg (na kukurydzę). Ja wyciągnąłem trochę ponad 2,7 kg (wszystko na pinkę). Też jestem zadowolony.
W połowie tego tygodnia planuję wyjazd na dość dużą żwirownię. Mam wobec tamtejszych ryb chytry plan. Mianowicie skorzystam z faktu, że istnieją tam dość duże różnice głębokości, bo od 27 do 1 m. Ten 1 metr to nie zwykła płycizna, lecz bardzo dobre łowisko, z którego można wyciągnąć wiele ładnych płoci, linów i wzdręg. Ryby z dużych głębokości bardzo chętnie wpływają na płycizny, aby złapać trochę wyższej temperatury. Tutaj również najwcześniej ożyje dno i zastawi obfity stół dla ryb. Podobnie dzieje się na jeziorach, dużych stawach. W najgorszej sytuacji są glinianki. Tutaj ryby dość długo się budzą i poszczą.
Zobaczymy, jak ziszczą się plany. Oby pogoda wytrzymała. Jeśli słońce w końcu zacznie przygrzewać, ryby ruszą się również w dużych starorzeczach. Wszystkie te miejsca warto w pierwszej kolejności sprawdzić. Potem przyjdzie czas na duże akweny i na nocne zasiadki. Och, nie mogę się już doczekać.
PW