

|

Bomber na głębokie bolenie
Bolenie widać i słychać w rzece, gdyż hałaśliwie atakują na powierzchni. Rozpoznać żerowisko tak polującego bolenia jest dziecinnie proste – w efekcie prawie wszyscy łowią bolenie małe i co najwyżej 10 cm ponad wymiar. A co z tymi grubszymi, nie jedzą? Jedzą, jedzą, tyle że nie są chętne do chlapania na powierzchni. Ale są do złowienia bez podejmowania specjalnych środków. Proponuję spinningistom przeszukiwać wszystkie głębokie miejsca w rzece, porzucając stereotypy: boleń lubi tak, boleń lubi siak. Boleń, jak każda inna ryba słodkowodna, jest bardzo elastyczny w swoich wymaganiach środowiskowych i potrafi przystosować się do najdziwniejszych nie-boleniowych miejsc. Oczywiście pod warunkiem, że jest tam wystarczająco dużo wody i pożywienia. Jeżeli na długim odcinku rzeki jedyny głęboki i rozległy dół znajduje się tuż przy burcie brzegowej, należy go bardzo starannie i dyskretnie obłowić. Jest wielce prawdopodobne, że w tym miejscu stoją drapieżniki. Jeżeli znajdziemy potężny blat z gęsto usianymi głazami polodowcowymi, w których co i raz zostawiamy przynęty, ale mamy kontakt z rybami drapieżnymi - to znak, że trafiliśmy na ostoję. Jeżeli nawet to miejsce nie jest najgłębsze w okolicy, ale ryby tam są, to nie bądźmy bardziej papiescy od papieża i łówmy tam ryby, mimo że ta miejscówka nie odpowiada wzorcom książkowym. Ryby widocznie mają ważny powód, aby tam właśnie się zatrzymać. Penetrując każdy kolejny odcinek rzeki wciąż pamiętajmy, że nurt rządzi się skomplikowanymi prawami, a nie znając ich lub lekceważąc możemy zbagatelizować miejsce, gdzie nurt na powierzchni płynie wartko, a przy dnie woda zupełnie nie przeszkadza boleniom. Ryby takich miejsc nie bagatelizują, lecz obierają je za ostoję lub czatownie. Mam jeszcze jedną radę dotyczącą pokarmu boleni. Małe rybki wciąż są w rzece, mimo że nie widać ich przy powierzchni lub na płyciźnie – po prostu zeszły głębiej. Niewykluczone więc, że w chwili gdy wędkarz stoi nad woda i rozmyśla trwa w najlepsze polowanie boleni na rybki stojące przy dnie lub w środku wody. Niewiele potrzeba, aby wędkarz zrezygnował z takiego miejsca i odszedł szukając książkowych miejsc. Czy łatwo odnaleźć takie miejsca? Trudno, jednak uważny obserwator może dojrzeć kilka rybek co i rusz panicznie uciekających do powierzchni, widocznych zaledwie przez moment. To znak, że pod wodą krąży głodny drapieżnik. Może być nasz. Do obławiania głębszych miejsc z boleniami nadaje się w sam raz wobler Robinsona pod nazwą Bomber. Jest długi na 62 mm, naturalnie wyważony (tzw. pływalność zerowa, suspending po ang.), waży 6 g, w dobrych kolorach i deseniach, z odpowiednim sterem, który szybko sprowadza go na głębokość 2 metrów. Spróbujcie nim łowić bolenie, a zapewne polubicie go szybko i wykorzystacie do łowienia pstrągów, okoni i sandaczy.
Woblery nazywają się Bomber i pochodzą z oferty Robinsona.

|
R E K L A M A
|
|