Szekspir zapewne tytuł zakończyłby słowami: Oto jest pytanie, spinningisto!
I rzeczywiście, niej jest łatwo wybrać nie tylko właściwe łowisko, ale nawet metodę łowienia. Natomiast ci, którzy łowią jedną metodą, wielkiego wyboru nie mają. Taka woda jak obecnie uświadamia, że warto władać przynajmniej dwiema metodami, plus oczywiście różne techniki w obrębie tych metod. Wtedy jesteśmy goście – idziemy nad wodę i wiemy, że w każdych warunkach coś złowimy. A inni niech nas tylko podziwiają.
W naszych wodach dostępne są teraz klenie i okonie. W górskich pstrągi. Pozostańmy jednak na nizinnych rzekach. Oprócz tych drapieżników możemy łowić płocie i leszcze na mikrogumeczki, ale to są zbyt wyuzdane techniki – raczej dla poszukiwaczy niecodziennej rozrywki aniżeli adrenaliny polowania. Już ożywiają się jazie, ale siedzą w głębokiej wodzie, do brzegu zbliżą się za kilka tygodni, a wtedy będą nasze.
Spinningistom proponuję wyjście na klenie i okonie. W niektórych rzekach te dwie ryby żerują obok siebie. Dzieje się tak na dużych rzekach, przy głębokiej opasce, gdzie na jej stoku i podstawie leżą rozrzucone głazy, wyrwane z masy umocnienia opaski. Właśnie za tymi kamieniami tkwią nieruchomo, ale gotowe do ataku na nieostrożną rybkę. Wykorzystajmy to, zwłaszcza klenie są głodne, bo nie jedzą jeszcze glonów i roślin. Na początku lata będą się nimi objadać, a wtedy będzie trudniej je złowić.
Na innych mniejszych rzekach okonie trzymają się miejsc głębszych i spokojnych, klenie głębszych, niekoniecznie najspokojniejszych. Stoją nawet w głównym nurcie przy dnie, osłonięte przez podwodną zawadę. Za każdą taką rzeczą tworzy się cień prądowy, w niektórych jego partiach woda nawet stoi. Pozostałe dobre stanowiska znajdziemy w głębokich międzytamiach, w zatokach, w portach, w leniwym ujściu oraz poniżej główek.
A jaki zabrać sprzęt?
Ten, który lubimy i którym w lecie łowiliśmy klenie i okonie. Warto założyć cienką żyłkę, np. 0,14 mm. Nie bójcie się, żaden kleń w walce jej nie urwie. W końcu woda jest nadal zimna i ryby zachowują się jakby były nieco przemarznięte.
Z przynęt polecam przede wszystkim woblery. Musicie mieć w pudełku pływające i tonące, ponadto ze sterem typu SDR–głębokoschodzącym. Długość niewielka – do 5 cm. Walnie w to kleń każdego rozmiaru i okoń. Kolorystyka woblerków to przede wszystkim: brąz, złoto, czerwień, tygrysek, pstrąg potokowy, uklejka, płoteczka.
Koniecznie zabierzcie podbierak, nieprzemakalne buty, oraz termos i kanapki. W końcu przecież jest zima.
(PW)