

|

Jerkiem inaczej
 I lość wędkarzy używających przynęty z grupy Jerkbait`ów powoli rośnie. To dobrze, bo te przynęty na naszych wodach są stosunkowo młode, więc ryby nie znają ich. Używanie nowej przynęty ma wielki plus – ryby częściej biorą, bo: a) z ciekawości, b) nie mają złych skojarzeń z nią (ukłucia, spięte hole itd.). Nie chcę namawiać do łowienia tylko tymi przynętami, bo to łowienie specyficzne (jedna przynęta, jeden kij, właściwie to jedna technika prowadzenia) i łowi się tym góra dwa gatunki ryb, przynajmniej u nas. Chcę Was zainteresować, mam na myśli statystycznego spinningistę, wykorzystaniem jerka do swoich, nie jerkowych celów. Zapewne wielu wędkarzy nie trzymało w rękach jerka, więc już wyjaśniam: to zwykle ciężki wobler, bez stera. Ma opływowe kształty, którego prezentacja polega na wolnym prowadzeniu z podszarpywaniem – to wszystko z wyczuciem. Dzięki tej kombinacji, wobler udaje niesprawną rybę, którą z kolei szczupak chętniej atakuje. Aby sprawnie manipulować takim woblerem należy posiadać odpowiednie wędzisko, przyda się również łódka. Kto chce, może uczyć się tej techniki. Dodam, że takie woblery mają różne nazwy w obrębie swojej kategorii i nieco odmienne kształty. Wracam do swojej myśli. Otóż sprawdziłem na swoich łowiskach możliwość użycia takiego woblera do łowienia nieco innego i również innych ryb, nie tylko szczupaków. Na pomysł wpadłem gorączkowo szukając rady na bezrybie, które wówczas dotknęło Wisłę. Jako że noszę przepastną torbę, a w niej przeróżne przynęty, dogrzebałem się jerka (wówczas nowość). Po krótkiej chwili namysłu zapiąłem go do mocnego spinningu (chodziłem wtedy za boleniem spod głównego nurtu) i cisnąłem w nurt prostopadle do stanowiska. Po chwili wybrałem luz plecionki i prowadziłem na dryfie, co kilka sekund podciągając gwałtownie o 1-2 m, po czym opuszczałem kij do wody i pozwalałem woblerowi przez 5 sek. opadać.Już w pierwszym prowadzeniu, blisko brzegu potężnie targnęło mi kijem. Choć od tego czasu minęło 2,5 roku, wciąż wspominam to targnięcie. Oj piękne było Po gwałtownej walce i spokojnym krążeniu ryby podebrałem ładnego bolenia. Oczom nie wierzyłem, choć przecież po to założyłem tego woblera. To była moja pierwsza ryba na jerka, złowiona nie jerkowo. Od tego wydarzenia coraz częściej ratowałem się tym woblerem, który wrzucałem w nurt i po prostu zabawiałem się. Dobry wobler podciągnięty w nurcie pięknie tańczy raz w lewo, a raz w prawo. Ryby lubią taki ruch. Na ten wobler i wiele innych nabytych później złowiłem rzeczne szczupaki, bolenie, sumy, a nawet okoń się połakomił. No, ale wiemy jak jest z okoniami – rzucają się na wszystko, co się rusza. Wobler jest ciężki, ponieważ przeciętny waży nie mniej niż 28 g. Należy więc dysponować mocnym wędziskiem. Nie potrzeba zakładać plecionki do prowadzenia, jednak ona jest o tyle lepsza, że momentalnie przenosi ruchy wędziska na przynętę i odwrotnie. A zatem sprawniej się prowadzi i zacina. Do sporadycznego wykorzystania jako deska ratunku, nie trzeba innego wędziska, jeżeli jednak chcecie częściej korzystać, warto nabyć niedrogi kij do jerka. Przyda się również do kogutów lub do ciężkich gum na suma, gdyż to są bardzo mocne kije. Waga jest również wielką zaletą, bo możemy przerzucić mniejszą rzekę, tym samym zacząć łowienie od drugiego brzegu. Wielu wędkarzy tego nie potrafi, więc już zyskujecie przewagę na łowisku i jako jedyni macie dostęp do ryb pod przeciwległym brzegiem. Wiem, o czym piszę, bo tak właśnie złowiłem bolenia na Dunajcu pod Zakliczynem. A wędkarzy-letników było mnóstwo, bo było lato.Kiedy ja kupowałem te woblery, płaciłem jak za zboże - ponad 30 zł za sztukę, w dodatku za tonące, bo innych nie było. Dzisiaj firma Jaxon oferuje całkiem dobre jerki za 12 zł (te, które mnie interesują), w wersji pływającej. Zainteresujcie się tą ofertą i tymi woblerami. Być może dzięki nim złowicie rybę życia, dotychczas nieosiągalną z powodu odległości na łowisku lub wielu roślin na stanowisku ryby. A właśnie, ten wobler doskonale prowadzi się w gęstwinie roślin. Nie łapie zaczepów, łatwo się prześlizguje i jest trudny do bacznego obserwowania przez szczupaki, bo widok przesłania im gąszcz roślin. Jak wiemy, w takich jeziorowych gęstwinach żyje mnóstwo szczupaków, wcale niemałych. Rzecz jednak w tym, że nie każdy potrafi je stamtąd wyciągnąć.
Na zdjęciach: Jerk Holo Select firmy Jaxon
(RW)
|
R E K L A M A
|
|