

|

Karasie już biorą
Wielu wędkarzy nie docenia karasi pod kątem emocji ich łowienia. Owszem, tu i ówdzie zobaczyć można wielkiego 1,5-kilowego tłuścioszka i wtedy pragnie się takie łowić. Zapał jednak szybko mija i nadal przerzuca się drobiazg. A przecież nawet te mniejsze ryby mogą dostarczyć wielkich emocji i wypełnić wiele wędkarskich dni. Zwłaszcza teraz, na progu sezonu. Wystarczy jedynie przysposobić do łowienia odpowiednią wędkę.Dla mnie najciekawsze łowienie karasi dzieje się za sprawą odległościówki i quivertipa. Teraz napiszę, jak kilka dni temu łowiłem karasie odległościówką. Na ogół karasie trzymają się roślin i preferują dno miękkie, a wprost przepadają za płyciznami. Karasiowe płycizny, to obszar ciepłej i przynajmniej w połowie swojej powierzchni zarośniętej wody o głębokości do 150 cm. Znajdują tam obfite żerowisko i rośliny dające im schronienie. Karasie odżywiają się wszystkim, nawet detrytusem (obumarłe tkanki roślin i zwierząt), ale ponad wszystko wolą mięsne żyjątka, a zwłaszcza teraz – wczesną wiosną.Na dzień dzisiejszy rośliny nie zdążyły jeszcze pokryć dna zbiorników i jezior, więc karasie trzymają się płycizn. I tam należy je łowić, bo słonko coraz mocniej przygrzewa. Odległościówka Najlepszą wędką jest matchówka, ponieważ pozwala daleko zarzucić delikatny zestaw i bardzo skutecznie pokazać brania, przy odpowiednio skompletowanym zestawie równie skutecznie zacinamy i holujemy. Dlaczego tak ważne jest odpowiednie złożenie zestawu? Bo zacinając z dużej odległości zwyczajny haczyk nie podoła wymogom łowiska, zaś zwyczajny spławik i żyłka również zniweczą sukces. Wymyślono więc specjalnej konstrukcji spławiki, haczyki i żyłki. Również kołowrotki, podpórki, proce do nęcenia i wiele innych akcesoriów, które można traktować jako nieobowiązkowe dodatki.

Na łowisko zabrałem nowy nabytek – odległościówkę Robinsona Xenon Match, 390 cm długości, c.w. od 10 do 20 g. Xenon Match to seria matchówek o zwiększonej sztywności dolnika (efekt wykorzystania własności dodatkowego oplotu z ultracienkiej taśmy węglowej). Szczytowa akcja, korkowa rękojeść, elegancka kolorystyka wykończenia, klasowe uzbrojenie. Szczerze mówiąc, to nabyłem to wędzisko z myślą o silniejszych rybach od karasi (w łowisku mam ładne karpie, liny, leszcze i okonie powyżej 40 cm), ale nadarzyła się okazja testowania na karasiach. Nie tylko wędzisko Na wędzisku sprawa się nie kończy, bo metoda odległościowa wymaga spławików o nazwie waggler (czytaj łagler). Najprościej rzecz ujmując, to podłużny spławik, obciążenie ma skupione w najniższym punkcie, w wielu modelach można regulować obciążenie (są praktyczniejsze choć droższe), sylwetka spławika posiada opływowe kształty ułatwiające lot, montuje się go do żyłki za pomocą agrafki lub specjalnego systemiku (prosta i groszowa sprawa). Dzięki niemu szybko i sprawnie można go wymienić bez demontowania zestawu, zmieniać grunt, a ponadto systemik chroni żyłkę przez fizycznym uszkodzeniem (np. przeciążenie). Spławiki, z których korzystam na łowisku pokazałem na zdjęciach. Nabyłem je miesiąc temu w sklepie internetowym Robinsona. Do przechowywania tych spławików polecam stosować odpowiedni pojemnik, bo łatwo je można uszkodzić. Na każdym łowisku przydadzą się modele: 4+1, 4+2, 8+2, 10+2, 14+2 i cięższe (pierwsza liczba oznacza obciążenie w spławiku, a druga obciążenie dodane do zestawu w postaci śrucin). Na płytkiej wodzie daję obciążenie jednopunktowe, na głębokiej do 3-4 metrów rozkładam wg schematów antysplątaniowych, mając na uwadze brania z opadu. Aby haczyk zaciął i utrzymał rybę na dużej odległości musi być odpowiednio skonstruowany. wymyślono więc haczyk matchowy. Mam takie, ale teraz używyłem płociowych haczyków Pro Roach z serii Titanium. Bardzo dobrze tną i trzymają karasie (przy okazji łowienia karasi najczęściej biorą płocie – tak jest u mnie na łowisku). Ta seria przeznaczona jest do pinki i białych robaczków, a taką przynętę używałem. Do innej przynęty proponuję dobrać odpowiednie haczyki, znajdziemy je bez trudu. Żyłkę główną założyłem tonącą do metody match – tylko taka pomaga wędkarzowi. Każda innego typu będzie raczej szkodzić. Żyłka musi być tonąca, aby jej bardzo długi odcinek pomiędzy spławikiem i kołowrotkiem nie zalegał na powierzchni wody, bo jej ruch i wiatr będą ściągać nasz zestaw z miejsca nęcenia, a to niweczy szanse na sukces. Na przypon przeznaczam przyponówki o średnicach od 0,10 do 0,14 mm – w zależności od położenia łowiska i istnienia podwodnych zawad, np. trzciny, patyków, korzeni. Położenie przynęty Musimy bardzo precyzyjnie określić rodzaj dna i głębokość łowiska w miejscu podania zestawu, i równie precyzyjnie rozmieścić obciążenie. Ewidentne błędy lub bylejakość, wkrótce się na nas zemści brakiem ryb. Proponuję kłaść przynętę na twardszym dnie lub kilka centymetrów nad nim. Jest to o tyle ważne, że przynęta powinna znajdować się tuż koła pyszczków żerujących karasi – żerujących na naszej zanęcie. Wtedy mamy najwięcej brań, i to brań zdecydowanych. Na płytkiej wodzie (do 150 cm) nie warto nęcić w słupie lecz położyć zanętę na dnie, nie musi być silnie sklejona – tylko tyle, aby doleciała do wody w postaci kulki. Jeżeli rozbije się o powierzchnię - nie ma problemu. Karasie nie kwapią się do rozbijania twardych kul. Biorący karaś porusza spławikiem różnorodnie i nie ma co liczyć na specyficzne zachowanie się spławika. Rezygnujemy z zaawansowanych technik wykładania spławika, itp. Wystawiamy jedynie kilkucentymetrowy czubek i zacinamy po zauważeniu jakiegokolwiek ruchu spławika. Karasie lubią zjeść Bez dobrej zanęty wielu karasi nie złowimy. Najchętniej używam smaki karmelowo-waniliowe dodawane do zanęty lub bazy na karpiowate. Teraz miałem na łowisku zanętę Marcela V.D.Eynde o nazwie Catch - jest bogata w wartości odżywcze i dobrze wabi bez atraktorów. To gruba mieszanka, wg producenta przeznaczona do nęcenia w wodach stojących w lecie. Dobrze wabi również liny. Moim karasiom przypadła do gustu już teraz, w lecie natomiast zanętę sprawdzę jak sobie radzi w ciepławej wodzie. Zanętę obowiązkowo dosmaczam pinką (biały robak zanętowy). Łowiąc na twardym dnie, zanętę przygotowuję wg wskazówek producenta. Gdy robię mieszankę na miękkie dno, na sucho mieszam ją z gliną rozpraszającą (powoduje rozpadanie się kulek po zetknięciu z wodą). Nęcę małymi porcjami, a przy dalekim zestawie wspomagam się procą. Jeżeli nie macie gliny rozpraszającej, to należy nieco przemoczyć zanętę (robić to bardzo ostrożnie!) i malutkimi porcjami rzucać w łowisko. Karasie powinno się podbierać podbierakiem, ponieważ są nieprawdopodobnie ruchliwe, a wtedy wędkarz rybę mocno ściska dłonią. Taki uchwyt szkodzi jej, lepiej więc posłużyć się podbierakiem i w nim wypiąć haczyk.WP
|
R E K L A M A
|
|