

|

Klenie są dziwne...
Klenie nie zawsze postępują tak, jak oczekuje tego wędkarz. Ba, nie zawsze postępuję tak, jak poprzedniego dnia – a przy tym wędkarz nie wychwytuje swoimi zmysłami żadnych zmian, na które mogłyby reagować klenie i z tego powodu zmienić swoje postępowanie. Najczęściej do takich dziwności dochodzi na łowisku, jakże by inaczej. Wędkarz musi sam podejmować decyzje i z tego nikt go nie wyręczy. i nie bójcie się podjąć decyzję, choćby nawet później okazała się błędna, to nie żałujcie. Najważniejsze, że wyciągacie wnioski. Pierwszy przypadek. Jestem na stanowisku, na którym wczoraj znakomicie brały, w dodatku jestem na łowisku, gdzie klenie nie mają zbyt dużo do wyboru innych stanowisk. Biczuję wodę ponad godzinę i nie mam kontaktu z rybą. Kątem oka obserwuję miejsce oddalone o 100 m i tam widać żerujące klenie. Co teraz mam zrobić – przejść tam czy pozostać i konsekwentnie czesać wodę, czekając na ruch kleni? Drugi przypadek. Pierwszy rzut w miejsce, gdzie pachnie kleniami. Rzeka jest niewielka, tu nie ma dużo miejsc, gdzie klenie mogą mieć stanowiska. Na rzece jestem pierwszy raz. Mam kontakt z rybą. Drugi rzut i wyciągam bardzo ładnego klenia. Chwila krzątaniny i wkrótce rzucam kolejny raz, i kolejny, i kolejny – bez kontaktu. Czy tu już nie ma innych kleni? Czy powinienem tutaj łowić, czy poszukać innego miejsca? (Duże klenie z reguły są samotnikami.)
(wp)
|
R E K L A M A
|
|