W lasach łowimy dzikusy
Pogodę mamy tragiczną. Wieje, leje, zimno. Jednak pstrągi potokowe dobrze żerują – w wodzie nie ma wiatru, jej temperatura ciągle podnosi się, co ożywia pstrągowy biotop. Z uwagi na panujące warunki pogodowe proponuję zajrzeć na niewielkie potoki, strugi i rzeczki wijące się przez duży las. Połać drzew i podszycia uchroni nas przed wiatrem, a właściwie nie tyle nas, co pozwoli na precyzyjne rzuty niewielką przynętą. Padający deszcz wchłaniany jest przez las, co z kolei spowalnia przybór w tych ciekach, a ściółka jako filtr hamuje zmętnienie wody. Jest również bardzo duży plus padającego deszczu – patyki, liście, trawy mokną i miękną, a zatem podchodząc do łowiska nie szeleścimy, nie trzaskają łamane i miażdżone butami gałązki, a szum wiatru w koronach drzew zagłusza nasze inne odgłosy. Niemniej jednak można nieźle zmoknąć, chyba że zabezpieczymy się nowoczesną odzieżą – lekką, nieprzemakalną, maskującą i oddychającą. Wtedy komfort łowienia wzrasta do maksimum. W zagubionych leśnych łowiskach żyje sobie spokojnie wiele grubaśnych potokowców. Tutaj rosną prawdziwe dzikusy, bo niewielu wędkarzy potrafi je złowić. również dlatego, że ci którzy to potrafią, w większości uwalniają złowione ryby. By jednak zwiększyć swoje szanse na złowienie takiego pięknego staruszka, warto przejrzeć i przygotować sobie park sprzętowy: niezawodny kijek, perfekcyjnie pracujący kołowrotek, przynęty wyciągające potokowca z największych dziur, żyłki i plecionki świeże i niezawodne. Kilka całkiem dobrych wędzisk na pstrągi, o parametrach na takie właśnie łowiska, można znaleźć w ofercie firmy Jaxon w seriach: Digital, XT-Pro, XP-Pro New Generation, Crystalis. Moje kijki na łowiskach w leśnej głuszy mają kilka długości, począwszy od 200 cm kończąc na 270 cm – który użyję, zależy od ukształtowania łowiska. Przedzierając się przez krzaki używam najkrótszego, aby nie przeszkadzał mi, a zarazem abym nie uszkodził go (o to jest bardzo łatwo). Ciężar wyrzutu wędziska nie musi być wielki, wystarczy do 20 lub 25 gramów, ponieważ w tych łowiskach nie trzeba używać ciężkich przynęt. Owszem, są dołeczki i głębokie doły, przez które najlepiej przeciągnąć dużą i ciężką obrotówkę, bądź też obstukać dno kogutem. Jest jeszcze jeden czynnik, z uwagi na który warto zabrać trwalszy kij. Otóż wiele razy przy gwałtownym, odruchowym zacięciu blank zderza się z grubymi prętami krzaków i młodych drzewek. Delikatne i cieniutkie wędzisko zapewne nie wyjdzie cało z tej masakry. Kołowrotek pełni niezmiernie ważną rolę, ponieważ pstrągi w tak małym i trudnym łowisku są rybami pierwszego rzutu – nie zawsze, ale w większości. Gdy kołowrotek będzie źle nawijał żyłkę, zacinał się, rozkręcał podczas przedzierania przez zarośla (np. można skrzywić kabłąk lub urwać korbkę), to podczas tego jedynego holu zawiedzie i stracimy rybę. Nie trzeba od razu kupować drogiej maszynki, ale raczej mocną i niezawodną konstrukcję. Są wśród nas zwolennicy plecionek, ale i żyłek. Którą wybierzecie, zależy od Was. Ja używam żyłki w ciągu dnia, zaś przy zmierzchu zakładam plecionkę. Jakiej wytrzymałości, to zależy od warunków łowienia i wielkości tamtejszych ryb. Zazwyczaj poniżej 0,22 mm żyłki nie schodzę, natomiast plecionka o średnicy 0,14 mm wystarczy spoko. Wybieram te najmniej widoczne pod wodą, wg deklaracji producenta.Najciekawszą częścią ekwipunku są przynęty. Których użyjemy, to zależy od naszych preferencji, ale warto mieć w pudełkach obrotówki z szeroką i wąską paletką, woblery pływające, tonące i pracujące w środku wody, przydadzą się koguty i gumki. Jeżeli wybieramy się na nieznane łowisko, to taki arsenał jest obowiązkowy. Tak wyposażeni bowiem mamy szansę obłowić niemal każde stanowisko ryby. Bardzo lubię używać tandemy (są bardzo dobre, również dlatego, że niewielu wędkarzy je używa i ryby nie są nimi kłute), o różnorodnych konstrukcjach. Jednak w tych łowiskach wolę smukłe, dlatego też zaopatrzyłem się w Jaxon Holo Select Dou (tonące). Pozostałe woblery to Tiny Holo Reflex (5 cm, schodzi do 180 cm), łamaniec Holo Select Horn – wybrałem sobie rozmiar 7 cm, a także ciekawy wobler głęboko schodzący Holo Jimmy – dł. 5,5 cm, ciężar 8 g, pływający. Wymienione woblery mam w wielu kolorach i wersjach pływalności. Z obrotówek nabyłem ciekawe z serii Holo Reflex o nazwie Red Tail. Mają dobrą wagę, kilka wielkości, kolorystykę i chwościki. Pewnie sprawdzą się na kropkowańcach. Sprawdzę, bo jeszcze nie łowiłem nimi. W przechytrzeniu pstrąga często w ogromnej mierze pomaga odpowiednio dobrana pływalność przynęty i strefa jej prowadzenia, w wielu przypadkach czas jej prezentacji jest decydującym czynnikiem o wyjściu ryby.W leśnych łowiskach pstrągi wezmą o każdej porze. Ale najlepsze brania zawsze miałem o zmierzchu (rano lub wieczorem). Każdą przynętę staram się prezentować na tyle długo, aby ryba ją zauważyła i zdążyła wycelować. Jednak nie mogę się guzdrać, bo ryba może zbyt długo przyglądać się przynęcie, co grozi zdemaskowaniem mojego podstępu. To trudne zadanie skutecznie prezentować przynętę. Musicie to wytrenować na łowisku, bo nie sposób nauczyć się tego z opisu. Gdy wypatrzę potencjalną kryjówkę ryby, wpierw uważnie się jej przyglądam i kalkuluję swoje możliwości obłowienia jej posiadanymi przynętami. Bywa, że zrezygnowany odchodzę, bo nie mam szans na dobrą prezentację i podebranie zaciętej ryby. Gdy najlepsze miejsce dla mnie znajduje się na drugim brzegu, wtedy idąc w dół łowiska oddalam się znacznie od kryjówki i tam przechodzę na drugi brzeg. Dzięki temu nie płoszę ryb. Jeżeli zachowuję się cicho, dyskretnie, mam dobre przynęty i celnie je podaję, zawsze mam kontakt z rybami. I to jest najważniejsze w leśnym pstrągowaniu, aby nawiązać kontakt z potokowcem. Wtedy mamy dowód, że woda żyje i aż chce się tu wracać.(KT)
|
R E K L A M A
|