

|

Marcowe jaziowanie
Wiosną jestem pewien tylko trzech reguł: a) poziom wody nie jest gwarantowany, b) złowienie jazia na spinning jest trudne, c) wiosna pełna jest niespodzianek. Gdy rzeką przestaną płynąć trawy i patyki, z przyjemnością spinninguję jazie. To ryby trudne do złowienia z wielu względów.
Najtrudniejsze jest odnalezienie ich w dużej rzece. W małych jest łatwiej, bo łowisko można szybko rozpracować, a i jazie przez długie lata trzymają się stałych odcinków. Niestety, te jazie są bardzo ostrożne. W dużej rzece jazie również trzymają się stałych miejsc, które jednak są znacznie większe a zatem trudne do obłowienia. Ryby na takim odcinku mają kilka żerowisk. Skutkiem tego do obłowienia jest bardzo duża kubatura i długość łowiska, co sprawia, że zmieniając stanowisko wędkarz często rozmija się z wędrującą ławicą. Jazie często wędrują na duże odległości szukając dogodnych warunków życiowych, z tego powodu na swoich łowiskach możecie stwierdzić liczną „obcą” ławicę tych ryb. Wobec tych okoliczności spinningowanie jazi przeradza się w intrygujące polowanie, kiedy to każdy rzut może dać wspaniałą rybę. Dlatego tak bardzo lubię wiosenne jaziowanie. Łowię je aż do chwili, gdy ruszą się bolenie. Wtedy zmieniam sprzęt i uganiam się za boleniami. Z naszą wiosną bywa różnie, więc jaziowy czas może trwać nawet 2,5 miesiąca. Przez 10 tygodni można nałowić się do przesytu, ale nie w każdym roku. Trzy lata temu przez okres 8 tygodni złowiłem dwa jazie i jednego klenia. Jazie mają swoje zwyczaje i "kaprysy", dlatego wyniki łowienia bywają zaskakująco różne. Koncentruję się na łowieniu jazi łowiąc tylko małymi przynętami na cienkiej żyłce. Częstym przyłowem są klenie, niewielkie bolenie i szczupaki. Do małej przynęty podnoszą się również brzany, w okresie przedtarłowym atakują agresywnie. W tych miesiącach rzeka tętni życiem i jeśli nawet kolejny dzień z rzędu nie biorą jazie, nigdy się nie nudzę. Coraz cieplejsze słońce dodaje sił i sprawia mi radość. Tam, gdzie twardo W mojej rzece jazie z upodobaniem trzymają się fragmentów rzeki z dnem twardym, najczęściej żwirowatym. W tych miesiącach spinninguję tylko z brzegu, dlatego na pierwszy „rzut” idą prostki i kamieniska przy opaskach, a szczególnie w okolicy ujścia małych rzeczek. Jazie uwielbiają takie miejsca. Takie łowiska w mojej rzece mają średnią głębokość 2 metrów i przeciętną długość 300 metrów. To kawał wody dla malutkiej przynęty. Opaska stwarza dodatkowe łowisko – jej stok jest często odwiedzaną stołówką nie tylko jazi, ale również kleni, boleni i niestety, malutkich pazernych sumów. Drugim typem łowisk są ujścia czystych średniej wielkości rzek, zwłaszcza strefa cofki. Jazie często i chętnie wpływają do rzeczki z dwóch powodów: chroniąc się przed wielką lub brudną wodą oraz szukając żerowisk wolnych od dużych drapieżników. We wszystkich moich czterech jaziowych dopływach żyją również brzany, a więc ich dno jest twarde. Z tego powodu nie mam doświadczenia, czy w innych dopływach o miękkim dnie jazie również chętnie i często goszczą. Ale warto to sprawdzić, gdyż jazie potrafią dostosować się do wielu środowisk. Zawsze uważnie obserwuję wędkarzy gruntowych. Gdy odejdą, obławiam stanowiska dobrze zanęcone. Tylko małe Jazie mają małe pyszczki i choć niekiedy skaczą do 6-ścio centymetrowych woblerków, najlepiej sprawdzają się woblerki krótkie do 4,5 cm. Dużym udogodnieniem w kompletowaniu jaziowych przynęt jest fakt, że te same przynęty wykorzystuję do łowienia kleni. Woblerki często przywiązuję do żyłki głównej za pomocą pętli (z pominięciem metalowych łączników), która nie krępuje ruchów maleństwa. Jeśli często zmieniam przynętę, co w niektórych łowiskach jest koniecznością ze względu na zróżnicowaną głębokość, wtedy zakładam małą agrafkę nr 18 lub bardzo wygodną zapinkę nr 20. Dobre wyniki mam również na obrotówki, które zapinam agrafką z krętlikiem, również małych rozmiarów: nr 18-20. jestem bardzo zadowolony z małych obrotówek Jaxona o nazwie Reder, najbardziej mi pasują wielkości 0 o ciężarze 1,5 g i rozmiar 1 o ciężarze 3 gramy (większe dobrze łowią pstrągi). Wcale nie gorsze są obrotówki z serii Orion których skrzydełku typu Comet, z których na jazie wykorzystuję rozmiar 1 o wadze 3,5 gramów. Tym sezonie (już właśnie nabyłem) pewnie moimi faworytami będą obrotóweczki o nazwie Mini – to maleństwa zrobione przez hiszpańską fabrykę Lukris (robią cudne obrotówki). Obrotówki są w dwóch rozmiarach: 1 o wadze 2 g, oraz 2 o wadze 2,5 grama. Spośród woblerów Jaxona również można wybrać coś interesującego, zwłaszcza na jazie z serii Tingo i Panda. Najciekawiej zapowiadają się rozmiary 3 cm i 4,5 cm w obu wersjach: płytko- i głębokoschodzących. Na Waszych łowiskach mogą sprawdzić się inne kolory i np. tylko płytko- lub głębokochodzące, co musicie sami wybadać. Najlepiej nabyć kilka modeli po jednej sztuce i po złowieniu kilku ryb zapełnić pudełko najlepszymi obrotówkami i woblerami.Aby precyzyjnie podać i prowadzić malutkie przynęty, należy używać cienkiej i miękkiej żyłki (bez pamięci). Miękka żyłka ma też inną niesłychanie ważną zaletę – pozwoli wyholować rybę delikatnie zapiętą, swoją elastycznością amortyzując jej zrywy. Ja łowią żyłkami o średnicach 0,14 i 0,16 mm. Tę grubszą używam do prowadzenia obrotówek. Kołowrotek mam mały i lekki Minx XL z dwoma zapasowymi szpulami. Dzięki kilku zapasowym szpulom w każdej chwili mogę przestawić się na łowienie nieco cięższych ryb lub większych osobników jazi i kleni. Na pierwsze jaziowanie można użyć kijek, który się ma, ale gdy polubicie łowienie jazi warto nabyć odpowiedni czuły spinning. Polecam dłuższy model, nawet do 3 metrów o c.w. do 12 g maksymalnie. Precyzyjnie i cierpliwie Taktyka łowienia jazi na moich łowiskach jest prosta. Po wytypowaniu potencjalnych stanowisk ryb, systematycznie i cierpliwie obławiam każdą strefę wody: powierzchnię, dno, tuż przy brzegu. Jazie żerują w każdej strefie, oczywiście wtedy, gdy znajdą tam pokarm. Na głębokiej nurtowej wodzie łowię tylko przy dnie i przy brzegu. Na stanowiskach nurtowych o głębokości do 150 cm łowię również pod powierzchnią. Przed zarzuceniem przynęty należy zastanowić się, czy właściwie ją poprowadzimy w danej strefie łowiska. Nie każdą przynętę da się w każdym miejscu dobrze prezentować. Jeżeli zlekceważymy tę regułą, możemy nic nie złowić. Obrotówkami łowię przy powierzchni, wpół wody leniwie płynącej, z nurtem i pod nurt w strefie brzegowej. Woblerkami o właściwych sterach i pływalności obławiam pozostałe stanowiska, a także te już wymienione. Przynętę staram się prowadzić bardzo wolno w niejednostajnym tempie, co jest szczególnie ważne dla skuteczności woblerków. Prowadząc często zwalniam, nieznacznie przyspieszam, a nawet zatrzymuję i płynnie cofam woblerek o 50-70 cm. Żyłka cały czas jest napięta i jestem gotowy do zacięcia, gdyż jazie często błyskawicznie wypluwają przynętę. Najczęściej łowię od wschodu słońca do południa, ale gdy jazie intensywnie żerują, zostaję do zmroku. O tej porze roku jazie skupiają się w tarłowe ławice osobników w różnym wieku, spośród których można wyłuskać kilka pięknych ryb. WP
|
R E K L A M A
|
|