

|

Proca pomaga
Będąc nad wodą, przyjrzyjcie się okolicznym wędkarzom - zdziwi was niewielka ilość, zaledwie garstka wędkarzy używających proce. Nie wyciągajcie jednak błędnego wniosku, że skoro jest niepopularna, to można się bez niej obejść. Ja już dawno przekonałem się, że każda rzecz wymyślona przez wędkarzy ma swoje zastosowanie w określonych okolicznościach – pomaga łowić ryby. Tak jest również z procą. Jest ich wiele rodzajów, bo przecież wędkarze łowią ryby w najróżniejszych łowiskach, a przy tym zanęcają różnorodnymi zanętami: lekkimi, ciężkimi, sypkimi, sklejonymi w kulki, półsypkimi, donęcają luźnymi robakami oraz kruchymi ochotkami, kukurydzą, kulkami proteinowymi, pszenicą lub pęczakiem. Nie zastanawialiście się nigdy, jak wędkarz to robi, że łowisko odległe od brzegu o 20 metrów nęci sypką pszenicą albo ziarnami konopi, które przecież są na tyle lekkie, że może porwać je wiatr? Są różne techniki podawania ziarnistej zanęty, np. sklejenie jej rozpraszającą gliną albo specjalnym klejem – te substancje sklejają zanętę umożliwiając wędkarzowi wystrzelenie mniejszej lub większej porcji, spoiwo zaś w kontakcie z wodą rozpada się uwalniając zanętę. Można wystrzelić porcję niczym nieklejonych ziaren odpowiednio do tego skonstruowaną procą i również wtedy ziarna upadną w polu nęcenia. Proca przyda się do podania kul, bo przecież nie sposób precyzyjnie rzucić (lub dorzucić) małą kulą na odległość kilkunastu czy kilkudziesięciu metrów. Jeżeli wam się to uda, to odniesiecie połowiczny sukces - takich kulek trzeba wrzucić nawet 40 sztuk, wskutek czego wasze ramię wkrótce odmówi posłuszeństwa z przemęczenia mięśni. Nęcąc, na duże kule zużywam zaledwie ½ masy zanęty. Resztę przeznaczam na donęcanie w postaci kulek wystrzeliwanych inną procą, a w zasadzie wałeczków ugniecionych w jednej dłoni. Są nieduże, bo mam małe dłonie. Wasze porcje zanęty mogą być większe, jeśli tylko potraficie ulepić większy wałeczek jedną dłonią. Dlaczego lepię dłonią? Bo mam wtedy niezawodną miarę i nigdy nie przesadzę z wielkością porcji. Ta wielkość jest ściśle powiązana z moją procą – koszyczek i gumy dobrane są właśnie do wielkości porcji zanęty i odległości, na jaką będę wystrzeliwał zanętę. Te relacje zawsze muszą współgrać ze sobą, bo inaczej wasza zanęta będzie lądować po całej okolicy, na dodatek boleśnie poobijacie sobie dłonie i gumy będą pękać. Każda proca dobrego producenta ma swoje zastosowanie, czytajcie starannie oznaczenia i rozmawiajcie z fachowym sprzedawcą. Należy mu powiedzieć: jaki charakter ma wasze łowisko i czym chcecie nęcić oraz na jaką odległość, wtedy sprzedawca zaproponuje wam konkretne modele proc. Koniecznie zaopatrzcie się w zapasowe gumy i zapasowe obejmy (tzw. trytytki) do ich zaciskania (wiele proc ma inny system mocowania gum do widełek). Używanie procy bez posiadania zapasowych gum jest ryzykowne, bo te często pękają. Do wystrzeliwania porcji sklejonych robaczków lub małych ziaren należy używać sztywniejszego i głębszego koszyczka, aby nie zniszczyć sklejonej porcji. Do luźnych ziaren wystarczy kubek lub głęboka siateczka, zaś do strzelania miękkimi kulami podstawowej zanęty należy użyć twardszego koszyczka. Pamiętajcie, że dobry producent oferuje wiele rozmiarów gum, aby wędkarz mógł wybrać dla siebie właściwą. Najbardziej użyteczne rozmiary (średnice) to: puste w środku – od 2,6 mm do 7 mm, pełne w środku – od 2 mm do 5 mm.Aby precyzyjnie zanęcać, widełki należy trzymać cały czas nieruchomo, zaś drugą ręką naciągnąć gumy i puścić koszyczek. Nie wolno wtedy ruszać widełkami, bo zanęta spadnie poza polem nęcenia lub poobijamy sobie palce. Pod jakim kątem trzymać widełki oraz jak bardzo naciągnąć gumy – musimy ustalić na łowisku, gdyż to wiąże się bezpośrednio z odległością nęcenia. Aby powtarzać celność strzałów, należy dbać o powtarzalność trzech parametrów: kąta nachylenia procy, naciągu gum i wielkość porcji zanęty.
Proce prezentowane na zdjęciach pochodzą z oferty firmy Jaxon. (WP)
|
R E K L A M A
|
|