

|

Skryty boleń
Tak polujących boleni jest więcej, niż domyślamy się. Po prostu nie widać ich przy swojej robocie. Te bolenie są większe niż pospolite średniaki. Łowienie takich ryb należy zacząć od wyszukania potencjalnych żerowisk. Najczęściej łowię je u podstawy głębokiej i długiej na kilkaset metrów opaski, w głębokich warkoczach, za głębokimi przykosami i w śródrzecznych rynnach – niekoniecznie głębokich. Technikę łowienia tych ryb sprowadzam do systematycznego i konsekwentnego obławiania wymienionych stanowisk. Jeśli w pobliżu mnie zaczną chlapać, nie zmieniam techniki i nie opuszczam stanowiska. Wiem, że gdy trafię na skrycie żerujące bolenie, mogę złowić ich kilka sztuk jednego dnia, lub łowić tam systematycznie w sezonie naprawdę okazałe sztuki. Warunkiem tego jest ostrożne wypuszczanie wszystkich złowionych boleni.
Do obławiania takich miejsc używam nowego kijka Jaxona o nazwie XT-PRO New Generation Spinning. Wybrałem sobie długość 3,00 m, c.w. 5-25g, ale Jaxon ma w ofercie inne wersje długości i c.w. Żyłkę stosuję bezbarwną o przekroju 0,20-0,22 mm, o nazwie „Crocodile Soft & Strong” firmy Jaxon. To bezbarwna żyłka o podwyższonej wytrzymałości. Ma być niewidoczna w wodzie, a w przypadku boleni to ważna sprawa. Gdy się ściemnia, można założyć nawet plecionkę, ale w środku słonecznego dnia lepiej założyć niewidoczną żyłkę. Jak to mówią: Lepiej dmuchać na zimne. Z przynęt najczęściej sięgam po woblery. Nurt świetnie je wynosi na odpowiednią odległość, a prezentacja woblera jest o wiele skuteczniejsza niż np. ciężkiej gumy. Na temat boleniowych woblerów krążą różne informacje, np. tylko długie, tylko jasne, tylko takie, tylko owakie. Nie słuchajcie takich rad. Bolenie biją w różnorodne przynęty, więc śmiało korzystajcie z najnowszej oferty handlowej i próbujcie – a nóż któraś zadziała i w sezonie będziecie najbardziej skutecznym boleniarzom w okolicy. Bolenie lubią nowe przynęty. Dlatego i ja chętnie zakładam świeże. W tym roku łowię dwuczęściowymi woble-rami Jaxona o nazwie „Horn Holo Select” – jestem zadowolony, boleniom podobają się. Dlaczego z nich właśnie korzystam? Bo testuję nowości (w moich okolicach jest wielu dobrych boleniarzy, a to nie ułatwia mi zadania złowienia bolenia, bo te ryby otrzaskane są z różnymi przynętami) co roku, bo mają dobre kolory i dobrą wagę, bo są niedrogie. Mój faworyt to Horn 9 FO – ma 9 cm długości, 13 g wagi i jest pływający. Pewnie przydadzą się na sandacze, ale muszę to sprawdzić jesienią.Na łowisku zachowuję się bardzo cicho, sekretnie i najczęściej łowię o świcie i pod wieczór. To tzw. przełomowe pory dnia i nocy – ryby je lubią, ja też. Trudno jednak ciągle niedosypiać i wracać z łowiska o północy. Ci, którzy mieszkają dwa kroki od rzeki są w najlepszym położeniu. Tylko im zazdrościć.
(BCH)
|
R E K L A M A
|
|