

|

Sposób na "leniwe" sandacze
Gdy rzeczne sandacze nie wykazują ochoty do współpracy, spinningista ma znacznie ograniczone możliwości złowienia ryby. W akcie desperacji można stosować agresywne atraktory, można wrzucać przynętę na głowy ryb mając nadzieję, że któregoś osobnika zachowanie przynęty rozjuszy do granic wytrzymałości i da nauczkę "głupcowi" chwytając go śmiertelnymi zębiskami. Rzecz jednak w tym, że "leniwe" sandacze niezmiernie ciężko sprowokować do ataku na przynętę. Kilka lat temu na Wiśle przy głębokiej opasce zdał egzamin niekonwencjonalny sposób - guma na przystawkę. Potrzebne będą: dłuższy kij, ciężarek, atraktor, mała gumeczka, główka jigowa o wadze do 2-3 gramów (ołowiana lub pływająca), głęboka do 3-4 metrów opaska z wyraźnym nurtem i stokiem o dużym spadku, leniwe sandacze. Na żyłce (plecionce) wiążemy trok boczny - jeden odcinek (pod ciężarek) o długości 1 metra, drugi odcinek (dla przynęty) o długości 150-170 cm. Wagę ciężarka dobieramy tak, aby trzymał się dna. Długi przypon dla przynęty oraz jej mała waga mają spowodować jej unoszenie się i balansowanie w nurcie, zaś metrowy przypon dla ciężarka podnosi przynętę ponad dno około 60-100 cm. Jeśli rzeka ma wolny nurt, można pomiędzy węzeł trokowy a gumeczkę nanizać kulkę czarnego styropianu, aby podniósł gumeczkę w nurcie (można również użyć główkę lub gumkę pływającą - wtedy trzeba skrócić o połowę przypon przynętowy). Atraktor ma zwabić sandacze i naprowadzić na balansującą gumeczkę. Teraz musimy znaleźć taki kawałek nurtu przy opasce, aby swobodnie zarzucić i na wyciągniętym wędzisku utrzymać zestaw w odległości długości wędziska od brzegu. Co 5 minut możemy obrócić 2 razy korbką, aby zmienić położenie przynęty oraz wprawić w ruch gumeczkę. Często właśnie w tym momencie sandacz obserwujący gumeczkę decyduje się na atak. Nie spodziewajcie się jednak potężnego targnięcia lecz miękkiego przytrzymania podczas podciągania, lub napierającej siły na wędzisko. Teraz wystarczy dociąć i sandacz jest nasz. Małą przynętę z trafnie dobranym atraktorem sandacz łyka głęboko, więc mały haczyk powinien utrzymać rybę. To nie jest sposób na okazy, ale jest doskonałą zabawą na czas bezrybia, a przy okazji dostarcza nowych doświadczeń. W wielu przypadkach także upragnioną rybę. Na taki zestaw możecie mieć branie brzany, klenia, jazia, bolenia, leszcz, krąpia i szczupaka. Malutkie sumy i sumiki-szkodniki w wielu łowiskach bywają prawdziwym utrapieniem. Przyjemnych weekendowych łowów!
|
R E K L A M A
|
|