Atraktory (preparaty zapachowe, smakowe lub inaczej oddziałujące na system nerwowy) znalazły swoje miejsce w wędkarstwie na stałe. Maści, oleiste płyny, proszki, płyny stały się nieodzowną częścią przynęty lub zanęty. Wędkarze polubili je, ponieważ pomagają łowić ryby. Bez względu na ich przynależność do białorybu lub drapieżników. Atraktor najkrócej można tak scharakteryzować: ma zwabić w zasięg wędki i przekonać do pochwycenia przynęty przede wszystkim nieżerującą rybę oraz utrzymać w zanęcie ryby najedzone w stanie zainteresowania przynętą (żądne jedzenia). Drapieżnika zaś ma naprowadzić na przynętę i przekonać, że właśnie pochwycony kawałek gumy lub drewna jest smakowitym kąskiem, na który czekał całe życie. Atraktor oczywiście pełną mocą oddziałuje na rybę najedzoną (powinien), a nawet przejedzoną. Ryby przekarmione stanowią istotny kłopot dla wędkarza, dlatego dla takich ryb wymyślono specyficzne atraktory, które oddziałują na mózg ryby. Jakkolwiek brzmią dla niedowiarków opinie twórców atraktorów - realnie czy fantastycznie, naiwnie czy profesjonalnie, wielu producentom udaje się sztuczka z pogranicza gry pozorów. Moim zdaniem, warto używać atraktor do przynęt. Gdy ryby dobrze żerują, atraktor wydaje się zbyteczny. Ale ryby najczęściej kiepsko żerują. Wtedy atraktor może przeważyć szalę wyniku na naszą stronę. Na rynku są rozmaite atraktory, mam na myśli ich konsystencję i przeznaczenie. Coraz więcej przynęt jest preparowanych przez producenta, zwłaszcza gumy. Mamy tak rozmaite łowiska z sobie właściwą wodą, że z pośród kilku dopiero po wielu próbach warto wybrać ten najlepiej wabiący. Chcę zwrócić uwagę na szczególną właściwość atraktorów, często bagatelizowaną lub niedostrzeganą. Atraktor różnie pracuje w wodzie zimnej i w wodzie ciepłej. Różnią się również szybkością rozpuszczania w wodzie, więc należy zwracać uwagę, na jakie łowisko jest przeznaczony – z wodą stojącą czy szybko płynącą, ew. zwiększać lub zmniejszać dawkę uwzględniając charakter wody. Jednak nadmiar i w przypadku atraktorów szkodzi. Teraz jesienią można dać nieco więcej substancji, ale u schyłku jesieni, gdy woda staje się przejrzysta, pozbawiona glonów, roślin i jest dość zimna, dodajemy atraktor w niewielkiej ilości, np. w lecie daję 5-8 kropel oleistego płynu, u schyłku jesieni i na początku zimy daję 1 kroplę, a jedynie w wyraźnym nurcie i gdy gumą szorują po dnie, daję 2 krople. Warto przestrzegać zasadę: Lepiej mniej niż więcej. W przypadku atraktora to szalenie ważna zasada.