19
cze

Łamany wobler o długości do dwunastu centymetrów można kupić za mniej niż dwadzieścia złotych, a ten o długości osiemnastu lub dwudziestu centymetrów kosztuje co najmniej sześćdziesiąt złotych, a niekiedy nawet ponad sto. Dlatego jeśli chodzi o te łamane sztuczne przynęty to wybór dla wielu wędkarzy jest oczywisty. Kupują te tańsze i mniejsze, po to by strata przy ewentualnym zerwaniu była tą mniej istotną. Ten rodzaj myślenia nie dla każdego jest tym poprawnym, ale większość wędkarzy woli uniknąć sporych strat finansowych, jeśli wobler utknie w twardych wodorostach. Jednak nawet taka mała łamana sztuczna przynęta może mieć ten żółty neonowy kolor, czyli może też tak bardzo zwracać na siebie uwagę, wtedy gdy mknie jakieś czterdzieści centymetrów pod powierzchnią. Wiele znaczy też i to, że jeśli taki wobler o długości dziesięciu lub dwunastu centymetrów prowadzi się zrywami, to wygląda on tak jak ranna ryba, która co kilka sekund zwalnia i nieco tonie. Z tej przyczyny wobler tego typu zachowuje się nieco ciekawiej od blachy miedzianej z kotwiczką, która słabiej imituje małą rybkę. Na tego typu słabą imitację zazwyczaj daje się nabrać jakiś mały Sandacz lub inny niewielki drapieżnik. Jednak te starsze i bardziej masywne polują rozsądniej, czyli zazwyczaj dają się nabrać na te bardziej dopracowane woblery łamane, bo one w wodzie poruszają się bardziej realistycznie, a jeśli mają ster to schodzą też głębiej, a gdy ich się nie ciągnie, to też gwałtowniej się wynurzają, czyli to ich poruszanie się zależy też i od tego jak wędkarz używa wędki. Doświadczony wędkarz ma też znacznie więcej takich przynęt łamanych, bo co jakiś czas je zmienia, czyli po dziesięciu minutach używania brązowej zmienia ją na neonowo żółtą. Taktyka tego typu zwiększa skuteczność, choć samo używanie woblerów łamanych to nie ten niezawodny patent na złapanie sporego Szczupaka, bo częste zmiany miejsc i przynęt pomagają najbardziej, a łamany wobler jest jedynie tym ciekawym dodatkiem zwiększającym prawdopodobieństwo brania.